2/12/2010

no i jestem w paryzu;] w przeciagu ostatniego tygodnia obejzalem tu 2 ciekawe wystawy. pierwsza z nich to C'est la vie! Vanités de Caravage à Damien Hirst, zorganizowana w pomieszczeniach muzeum Maillol'a, druga - Personnes Chrystiana Boltanskiego, ktora mozna ogladac w Grand Palais. szukajac dla nich jakiegos wspolnego mianownika, bardzo latwo nasuwa sie mysl, ze obie eksopozycje laczy idea zobrazowania przemijalnosci, marnosci ludzkiego bytu. tutaj jednak sciezka jaka obrali tworcy kazdej z wystaw, bardzo wyraznie sie rozdwaja. nawet epitet jakim wczesniej okreslilem obie ekspozycje ma w kazdym z przykladow zupelnie inne przyczyny.
ciekawosc zbioru w muzeum Maillol'a, polega na tym, jak w brawurowy sposob za pomoca sztuki mozna stworzyc przedsiewziecie czysto komercyjne, i dalej oszukiwac wszystkich w kolo ze maja do czynienia ze sztuka. juz sam tutul wystawy: C'est la vie!
Vanités de Caravage à Damien Hirst, oddaje plastikowsc glebi zamyslu kuratorskiego. oto wystawa, ktora miala podobno ukazywac motyw vanitas w tworczosci najznamienitszych artystow od baroku do wspolczesnosci, tak naprawde jest wybiorem prac ukazujacych czaszki. kazde z dziel posiada tez wysoko ceniona sygnature uznanego tworcy, tak aby wszyscy ktorzy maja watpliwosc ze dany obraz, rzezba, instalacja posiada jakas faktyczna wartosci artystyczna, szybko ja rozwiali. trudno jednak oprzec sie wrazeniu, ze jedynym kryterium jakie przy wyborze prac obrali sobie kuratorzy, jest fakt tego czy dzielo przedstawia czaszke i czy jest znanego autora. zero glebszej mysli, nawet w sposobie ekspozycji, to po prostu chronologiczna wyliczanka. tak wiec juz w 2giej sali widz ogladajac 47ma czaszke jest zmeczony i ciezko mu wgrysc sie w indywidualny przekaz poszczegolnych prac.
ja osobiscie, z calej imponujacej rozmiarami ekspozycji, wybralem tylko kilka istotnie ciekawych eksponatow. pierwszym jest martwa natura (i tu zaskoczenie) z czaszka, autorstwa Gerharda Richtera. przyklad na to, jak fotorealizm z samym w sobie przyciagajacym oko technologicznym zalozeniem imitacji zdjecia za pomoca farb, moze ustapic pierszenstwa interesujacemu charakterowi przedstawienia.
Richter jest dla mnie malym odkryciem, warto obejzec na jego stronie inne prace.
warta wyszczegolnienia wydaje mi sie rowniez fotografia Joel-Peter'a Witkin'a.

cupid and centaur in te museum of love, jak tlumaczy tytul;]

Georg Baselitz udostepnil na potrzeby ekspozycji obraz, ktory bardzo chcialbym tutaj zacytowac w formie reprodukcji, ale niestety nigdzie w internecie takiej nie moge znalesc, a robienie wlasnych zdjec na wystawie bylo surowo zabronione. ten zakaz oczywiscie bardzo sprytnie podnosi prestiz ekspozycji. (jak to mozliwe ze w centrum pompidou i w luwrze jakos wolno robic zdjecia?)
na szarym koncu muzeum, w malym pokoiku, czekalo mnie kolejne zaskoczenie: Chrystian Boltanski z jednym ze swoich teatrow cieni.
_________________________________________________________________

Personnes to nazwa instalacji jaka Boltanski stworzyl w Grand Palais. londyn ma swoja turbine hall, w ktorej wybrani artysci cyklicznie prezetuja monumentalne realizacje. na podobny pomysl wpadli paryzanie, zapraszajac znamienitych tworcow sztuki wspolczesnej do ogromnej przestrzeni Grand Palais. koncept nosi nazwe monumenta, i wszesniej prezentowali sie jego ramach anselm kiefer i richard serra.
tytul personnes celowo wykorzystuje oba francuskie znaczenia tego slowa (osoba, nikt). instalacja dotyka bowiem zagadnien przemijania i pamieci. instalacje mozna podzielic na 3 czesci: witajaca odwiedzajacych sciana zardzewialych szuflad, przywodzaca na mysl monumentalne archiwum (pamieci?),

nastepnie wchodzimy miedzy ulozone rzedami polacie ubran. przy kazdej z kwater (grobow?) z ubran zainstalowano glosnik z kotego slychac odmienne bicie serca, co w calosciowym efekcie nalozenia sie na siebie kilkuset dziwiekow pulsu, daje niesamowite wrazenie.
ostatni, najbardziej spektakularny element calej instalacji, to kilkunastometrowa sterta ubran. z wierzcholka tej gory, mechaniczna garsc systematycznie podnosi kilka koszulek, palt i spodni, aby za moment zrzucic je z wysokosci.
wspomina odeszlych(?)